Co jest najważniejsze?

 

Cześć!

Im dłużej interesuję się relacjami damsko-męskimi i uwodzeniem kobiet, tym bardziej widzę jak rozległa jest to dziedzina.

Cały czas się tego wszystkiego uczę. Pomimo dużej wiedzy ciągle zdarza mi się robić podstawowe błędy, ale cieszę się całym procesem.

Z czasem jednak ogrom wiedzy i doświadczenia, które nabyłem przez ostatnie dziesięć lat skłania mnie do tworzenia pewnych klasyfikacji elementów tworzących dobry podryw.

 

Zastanawiałeś się kiedyś co jest najważniejsze w podrywie??

Oto moja klasyfikacja najważniejszych rzeczy. Możesz się z tym zgadzać lub nie, sprawa jest w dużej mierze subiektywna, ale myślę, że jednak wątpliwości mogą dotyczyć bardziej kolejności wymienionych poniżej elementów.

Jeśli się nie zgadzasz, to możesz zgłosić swoje zastrzeżenia w komentarzach. To nie fizyka jądrowa, nic nie jest w stu procentach oczywiste.

Pominąłem w klasyfikacji trzy istotne rzeczy: tożsamość, wygląd zewnętrzny
i przyczyny leżące po stronie kobiety.

Wygląd zewnętrzny w sensie tego co dała nam natura (z angielskiego appearance), czyli to jaki mamy wzrost, rysy twarzy, czy sylwetkę. Co prawda sylwetkę można poprawić, ale to kwestia co najmniej kilku miesięcy ćwiczeń, a ta klasyfikacja bardziej dotyczy tego co działa w danej chwili. Jeśli facet jest przystojny to mu to pomaga na początku, jednak jeśli jest przysłowiową „pizdą” to daleko nie zajdzie z kobietami, chyba, że inne elementy ma na wysokim poziomie.

Podobnie jest z tożsamością, jest diabelsko istotna, ale jej ważkość jest różna w przypadku konkretnego człowieka i cholernie ciężko ją sklasyfikować. Tożsamość, czyli to kim jesteś, z czego żyjesz i jakie masz pasje, które Cię określają: jestem urzędnikiem/konstruktorem/kanarem/gitarzystą/piłkarzem/reżyserem/filatelistą.

Jeśli jesteś mega gwiazdą rocka, to masz „chicks for free” jak śpiewali Zucchero ze Stingiem, ale jeśli masz 30 lat i zarabiasz kasę, która pozwala Ci żyć „na swoim”, ale nie jesteś superbogaty, wykonując mało atrakcyjny seksualnie zawód to tożsamość nie będzie miała kluczowego znaczenia. Wtedy większe znaczenie może mieć tożsamość związana z Twoim hobby, jak np. jesteś frontmanem początkującej garażowej kapeli.

Z tożsamością najczęściej wiążą się pieniądze i status społeczny, ale w moich rozważaniach jest to wartość stała. W danym czasie nagle nie przemienisz się ze sprzedawcy w Biedronce (nic nie mam do Biedry, sam tam kupuję :)) w lekarza czy gwiazdę rocka, tym bardziej jeśli chciałbyś zmienić swoją tożsamość tylko po to by więcej poruchać.

Przyczyny leżące po stronie kobiety: jeśli jest w związku z facetem, który jest dla niej zadowalający na wielu płaszczyznach, a ona ma trochę oleju w głowie i nie ma ponadprzeciętnej tendencji do zdrady, to nic nie wskórasz. Sęk w tym, że procent takich związków nie jest przesadnie wysoki. Ponadto sprawy logistyczno-fizjologiczne: okres, cockblocki w postaci koleżanek rozpierdalających Ci podryw, na przykład z zazdrości, że to nie nimi się zajmują. Parę innych spraw, nie wszystkie mi teraz przychodzą do głowy, jak na przykład śmierć ukochanego chomika czy niechęć do łysych facetów.

1) STAN EMOCJONALNY:

Możesz być pewny siebie, mieć przeświadczenie, że to „Ty jesteś nagrodą”, mieć dużo kasy i fajne ciuchy, ale gdy jesteś smutny, niewyspany i nie chce Ci się z nikim gadać,
a nie masz aktualnie dziewczyny, czy seksprzyjaciółek, to co najwyżej spędzisz noc z Renią Rączkowską.

Wkurwienie może być czasami pomocne, jeśli wywołuje u Ciebie chęć działania, wygadania się. Masz przy tym zazwyczaj dużo energii, którą można spożytkować na poznanie fajnej kobiety.

Z kolei jeśli masz w sobie tą energię potrzebną do działania, chęć poznawania nowych ludzi, czujesz podekscytowanie związane z faktem, że idziesz gdzieś, gdzie możesz poznać kobietę swoich marzeń i czujesz, że możesz taką poderwać,  ale jednocześnie nie przywiązujesz zbyt dużej wagi do wyniku, bo wiesz, że będziesz mieć z wszystkiego „fun”, jeśli czujesz się  w danym momencie szczęśliwym, wyluzowanym facetem, któremu się życie układa i którego jeszcze czeka w życiu wiele dobrego to znaczy że masz DOBRY STAN.

Jeśli czujesz w sobie tą seksualną moc, która sprawia, że jesteś bardziej kreatywny z kobietami, masz potencjał, by wykonywać ryzykowne posunięcia i się tym cieszyć, jeśli samo działanie powoduje, że uśmiech pojawia się na Twojej twarzy to masz DOBRY STAN.

2) INNER GAME

Czyli wszystkie Twoje przekonania, myśli i to w jaki sposób postrzegasz siebie jako faceta na wielu płaszczyznach.

Co myślisz o sobie?? Czy jesteś szczęśliwy?? Jesteś człowiekiem sukcesu?? Masz cele i marzenia do których dążysz i wierzysz, że Ci się uda?? Czy uważasz, że jesteś na tyle atrakcyjnym facetem, że seks z Tobą dla danej kobiety będzie nagrodą?? Czy czujesz się jak nagroda dla kobiety?? Jak się czujesz wśród ludzi?? Jakie masz przekonania co do interakcji z nimi?? Boisz się innych ludzi??

Czy możesz masz jakieś negatywne przekonania?? Przeświadczenia, że nie jesteś „wystarczająco dobry”, by zaciągnąć jakąś kobietę do łóżka i się z nią namiętnie kochać, sprawiając by zakochała się w Tobie?? Czy coś musisz jeszcze posiąść, nauczyć się, by zdobyć daną kobietę??

Z inner game oczywiście wiąże się to, że nie masz problemów z podchodzeniem, bo wiesz, że już osiągnąłeś z kobietami i masz gdzieś to, co myślą wszyscy dookoła. Ty chcesz poznać fantastyczną kobietę, którą zauważyłeś, a wszystko dookoła to tylko otoczenie.

3) WYGLĄD

Wygląd w takim sensie, na co masz wpływ (z angielskiego looks), czyli to jaką masz fryzurę, jakie masz ciuchy, zarost, czy wyglądasz na wyspanego i trzeźwego (przynajmniej względnie ;)), w jakim stopniu jesteś zadbanym facetem, jaki masz zegarek, peacocking i jak to wszystko współgra ze sobą i z Tobą.

4) LOGISTYKA

Aby doprowadzić do seksu musisz mieć ogarniętą logistykę, gdy jest już czas, by zaprosić kobietę do domu. Nie muszę chyba mówić, że najlepiej, jakbyś nie mieszkał z mamą i tatą 😉 Jak nie mieszkasz blisko miejsca spędzania czasu/poznania kobiety to musisz mieć ogarnięty pobliski hotel/motel i taksówkę.

5) PUSZKA, czyli gotowy materiał.

Wyznawczy tylkospontanizmu stwierdzą, że wyuczone teksty to syf, który powoduje bycie sztucznym, po czym idą do klubu i po wysiłku intelektualnym pod tytułem „jak zagadać, co gadać” zadają te pytania, którymi rzygają kobiety: „jak się bawisz?? często tu przychodzisz?? gdzie mieszkasz?? masz kogoś??”, czy przynudzają o pracy i o tym jakie życie jest ciężkie i, że dlatego muszą chlać w weekend.

Pickup zachęca to tworzenia własnych rzeczy, czy wymyślaniu na spontanie pewnych rzeczy, a dobrą inspiracją do tego, by tworzyć czy mówić ciekawe rzeczy kobiecie są właśnie patterny.

Jeśli pojawią się nowe przemyślenia na powyższy temat, zaaktualizuję ten post.

Pozdrawiam
Blizzard

 

 

Perfidna laska i shittest

Cześć

W tym roku poznałem pewną dziewczynę, która nie jest Polką, ale całkiem dobrze mówi po polsku. Umówiłem się na pierwsze spotkanie i  było dosyć ciekawie. W międzyczasie pisaliśmy sobie, by się lepiej poznać i utrzymać kontakt do następnego spotkania.

Oto przykład jak nie warto się uginać pod zachciankami kobiety w obawie przed utratą jej zainteresowania. Nie musisz być wcale superbadboyem, wkurzać się, jechać po kobiecie, by pokazać kto tu jest alfa 😉 Naprawdę można być stanowczym i prowadzącym na spokojnie i z kulturą.

U: „Kochanie. Planuj kwiaty w sobotę. Nie ma kwiatów- nie ma dziewczyny!! :))”

Ja: „Zrobię to, co uważam za słuszne. Nie pouczaj mnie, wiem co mam robić. Takich rzeczy się nie mówi, to nieładnie. Pewne rzeczy wypływają od faceta i wymuszanie czegoś nie jest dobrym pomysłem”.

U: „Dobrze, zgadzam się. To był po prostu test :))”

Ja: „No mam nadzieję, że to był test. Pamiętaj, że ja znam swoją wartość i jeśli poczuję się źle traktowany to wycofam się”.

U: „Translation problem. Sorry. I don’t understand you”.

Ja: „Ty już dobrze rozumiesz co tam jest napisane :)”

Ja: „Nie świruj :)”

U: „Jeśli poczuję się źle traktowana, to też się wycofam. Przepraszam, jestem trochę zajęta. Dobranoc :))”

Ja: „No widzisz. Jednak rozumiesz 🙂 widzę, że potrafię dobrze ocenić Twoje umiejętności. Też mam dużo pracy. Miłego wieczoru”.

Dziewczyna próbowała ustalić ramę „ja jestem nagrodą- a więc rób to, co ja chcę bo mnie stracisz”.

Ja zramowałem jej zachowanie jako niemające klasy i pokazałem, że nie będę skakał przez jej obręcze jak tresowane zwierzę. Zrobiłem to bez zbędnej agresji, wyrzutów i z podkreśleniem tego, że wiem co jest dobre, a co nie i że moje postrzeganie rzeczywistości jest oparte na solidnych podstawach.

Pozdrawiam
Blizzard

 

 

Motywacja do podejścia

Cześć!

Widzisz fantastyczną kobietę. Serce Ci rośnie i myślisz: „chcę by to była moja dziewczyna/żona/kochanka/matka moich dzieci” 🙂

Ale jednocześnie czujesz strach.. przed odrzuceniem.. przed porażką.. przed tym, że inni ludzie będą widzieli Twoje niepowodzenie.. że pomyślą, że jesteś frajerem i nieudacznikiem.. że Cię wyśmieją na głos i obgadają… że pomyślą, że jesteś dziwakiem..

I momentalnie wymyślasz sobie wymówki: jestem nieprzygotowany… jestem zmęczony…jestem brudny, nieogolony… jestem w złym nastroju… następnym razem… muszę zrobić xyz, bo na tym jestem skupiony dziś- to jest ważniejsze… i miliony innych.

Mijasz kobietę, do której marzysz by zagadać i nic nie robisz. Czujesz się jak gówno, ale poprzysięgasz sobie, że będziesz tu jutro/ za tydzień o tej samej porze i będziesz przygotowany. Ale nie będzie następnej szansy.

Pytanie: jaką wyciągnąć z tego naukę. Jak się zmotywować do przełamania następnym razem??? Pewnie nie ma uniwersalnej formuły na to, bo wszystko rozgrywa się na poziomie emocjonalnym, ale ja mam pewną propozycję, która może zwiększyć Twoją skuteczność przy przełamywaniu.

Motywację można z grubsza podzielić na negatywną i pozytywną.

Pozytywna to motywowanie się obietnicą nagrody jeśli coś zrobimy. Przykładem jest trenowanie wiele lat i odmawianie sobie alkoholu i imprez by zdobyć złoty medal olimpijski w biegu na trzy kilometry z przeszkodami.

Negatywna to straszenie siebie negatywnymi konsekwencjami braku działania. Na przykład: „jak nie wstanę jutro do pracy to wyrzucą mnie z niej, popadnę w długi, moje dzieci nie będą miały co jeść, a bank zabierze mi mieszkanie”.

Która motywacja jest lepsza??? (pierwsza według mnie) A która jest powszechniejsza u większości ludzi??? (bezapelacyjnie druga).

Strach jest silniejszą emocją, bliższą niż mglista obietnica szczęścia jeśli zrobisz xyz, a inne okoliczności będą sprzyjające.

Dobra, dość tej teorii. Połączmy to!

Widzisz zajebistą kobietę. Załóżmy, że masz w głowie jakiś plan „co mówić”, chociażby to było: „Cześć. Wyglądasz na uroczą dziewczynę, jak masz na imię?? (i dalej spontan)”. W głowie pulsuje Ci strach, a generator wymówek napierdala jakbyś mu włożył najnowsze baterie Duracell.

Pomyśl wtedy:

  1. Jak się chujowo będzie czuł jak nie zagadasz (chociażby „głupie” „cześć” i zatrzymanie się, aby umożliwić rozmowę). (Motywacja negatywna)
  2. Pomyśl, że stwarzasz sobie w ten sposób szansę, że będziesz kochał się z tą kobietą, a może zostanie Twoją dziewczyną, w której się zakochasz z wzajemnością. (Motywacja pozytywna)
  3. Zdaj sobie sprawę, że najgorsze co może Cię spotkać to spojrzenia czy gadanie pod nosem innych osób, których najprawdopodobniej nie będziesz dobrze widział/słyszał.
  4. Podejdź, zagadaj, chociażby by poczuć tą euforię z faktu, że się przełamałeś i walczysz o swoje szczęście jak pewny siebie Mężczyzna. (Motywacja pozytywna).

Dobra, teraz adnotacje do tej ściągi:

Ad. 1 Co z tego, że wiesz tyle o podrywie, przeczytałeś tyle, zrobiłeś już jakieś podejścia jak teraz w najważniejszym momencie dałeś dupy?? Chcesz mieć świetną kobietę, ale nie masz jaj by zagadać?? Może właśnie dlatego nie masz?? A może użalasz się nad sobą a zagadanie wcale nie przekracza Twoich możliwości?? Wolisz się użalać czy spocić się, wystawić na dyskomfort i zawalczyć o swoje?? Jak się będziesz czuł jeśli nie zagadasz?? STRACISZ SZANSĘ i będziesz się kopał w czoło. Nie będzie lepszej sytuacji, to iluzja. JAK NIE ZAGADASZ BĘDZIESZ MIAŁ ZJEBANY HUMOR PRZEZ GODZINĘ, A MOŻE NAWET PÓŁ DNIA.

Ad. 2 Pomyśl o tym jak ją rozbierasz, uprawiacie seks przy świecach a ona dyszy z rozkoszy. Albo jak razem jedziecie na wakacje i w słonecznej pogodzie robicie sobie selfie obejmując się.

Ad. 3 Co Cię to obchodzi?? Z każdą kolejną sytuacją będzie coraz łatwiej mieć to w dupie. Nikt nie podejdzie za blisko by Cię wyśmiać, bo jeśli miałeś wystarczająco odwagi by zagadać do dziewczyny to możesz mieć też tyle pary, by uszkodzić kogoś pięścią.

Ad. 4. Zapewniam Cię, nawet jak się nie uda, poczujesz się dobrze. Włączy Ci się luz i generator analizy „co mogłem zrobić lepiej” i „jak następnym razem lepiej zagadam” 🙂

Pozdrawiam
Blizzard

Facebook a podryw

Cześć 🙂

Obecnie najbardziej popularnym i najpowszechniejszym portalem społecznościowym jest bez wątpienia  Facebook. Siłą tej strony są nie tylko nowe możliwości, które ona oferuje, ale także fakt, że wchłonęła ona i zebrała w jednym miejscu funkcje innych popularnych wcześniej na polskim rynku stron i programów: Naszej-Klasy, gg oraz Fotki.

Szczerze mówiąc, jestem uzależniony od facebooka i widzę minusy tego.

Oczywiście nie wykasuję swojego profilu (dziś taki ruch uchodzi za kawał kozactwa), gdyż mam kilku serdecznych znajomych, z którymi tylko w taki sposób utrzymuję kontakt oraz dlatego, że mam w jednym miejscu zebrane na wallu wszystkie powiadomienia odnośnie najbardziej interesujących mnie stron dotyczących sportu, muzyki, polityki, historii, podrywu i szeroko pojętej rozrywki.

Sęk w tym, że Facebook (szok, pisząc to, wordress sam w brudnopisie poprawił nazwę tego portalu z małej na dużą – Cukierberg czuwa i ma długie ręce) sprawia, że ludzie są mniej szczęśliwi. Wydaje nam się, że to skarb, bo  w jednym miejscu skumulowane są wszystkie funkcjonalności internetu. Funkcjonalnie to prawda.

Aczkolwiek emocjonalnie, psychologicznie, ludzko:

  • widzisz, że Twój znajomy był w Meksyku, podczas, gdy Ty siedzisz na śmieciówce, pomimo, że masz dwa fakultety i Cię nie stać;
  • widzisz, że Twoi znajomi mają dzieci , a Ty masz trzydzieści lat i więcej i się zastanawiasz, czy aby coś z Tobą jest nie tak;
  • widzisz zdjęcia z domu znajomych i czujesz się jak biedak, bo jeszcze mieszkasz z rodzicami lub wynajmujesz mieszkanie w PL lub UK;
  • widzisz, że Twój kumpel, którego miałeś za lamera z kobietami ma zdjęcia z taką laską, że dławisz się śliną;
  • Masz fanpejdże superlasek, które zamieszczają zdjęcia zdobywające w kilka godzin kilka tysięcy lajków, podczas gdy Ty masz ładnych kilka (kilkanaście?) tygodni celibatu, a do ostatniej kobiety, z którą spałeś nie tęsknisz lub tęsknisz chorobliwie za bardzo.

Można by to ciągnąć jak flaki z olejem.

O co tak naprawdę chodzi: PORÓWNYWANIE ZABIJA.

Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie co Ty chcesz, co Ci odpowiada i z czym będziesz szczęśliwy, a nie rozumować na zasadzie „Marek ma taką zajebistą dupę, dlaczego jak nie mam takiej?”.

Oczywiście z jednej strony warto być ambitnym i wymagającym, a z drugiej: na ile w tym jest chęć bycia lepszym/niegorszym, a na ile to realizacja to, czego pragniemy, w oderwaniu od tego co mają/osiągnęli inni ludzie???

Zauważyłem po sobie że, po tym jak się wyprowadziłem od rodziców i nie miałem zainstalowanego internetu przez pierwsze dwa lata samodzielnego życia (pełna jaskinia, co nie? 😉 ) byłem szczęśliwszy niż teraz. Przy komputerze tylko słuchanie muzyki, oglądanie filmów i czytanie e-booków. A nie, bezproduktywne scrollowanie walla, co zabiera bardzo dużo czasu.

Kolejna sprawa: podryw na facebooku:

Really?? Jako uzupełnienie Daya i Nighta ok, ale jeśli ktoś podrywa na fejsie i na badoo, a odbija od realnego świata to jest po prostu słaby i wygodny.  I wszelkie pierdolenie typu „ano bo ja jestem nieśmiały” do mnie nie trafia, bo esencją podrywu jest przełamywanie własnych ograniczeń, a nie truchcik po najmniejszej linii oporu. Ja kiedyś byłem tak nieśmiały, że byłem w szoku, że jakaś dziewczyna w ogóle ze mną rozmawiała na neutralny temat.

Tak więc: Oczywiście nie polecam usuwania konta, chociażby ze względu na możliwość kontaktu z kilkuset znajomymi, często mieszkającymi poza granicami Polski, ale polecam wzięcie sobie do serca refleksji, że:

  • dużo lepiej pogadać z kimś przy piwku na żywo niż na fejsie;
  • lepiej dotknąć mniej atrakcyjną dziewczynę niż lajkować „przelajkowaną” gwiazdę internetowego fitnessu;
  • lepiej pośmiać się z sytuacji w życiu niż z demotywatorów, kwejków czy innych heheszków;
  • lepiej komuś podać rękę niż dać mu lajka na fejsie;
  • lepiej wypić piwo rozmawiając z ludźmi w klubie niż przy kompie.

Pozdrawiam
Blizzard

 

Spowiedź

Cześć 🙂

Długo się zastanawiałem czy to napisać..

Ktoś może to uznać za marudzenie, ale dla mnie to w pewien sposób remedium
w postaci opowiedzenia o tym, że w pewnym sektorze związanym
z podrywem permanentnie mi nie wychodzi i czuję się tym sfrustrowany.


Na szczęście są też inne sektory 😉

Chciałem napisać o czymś, w czym nie jestem dobry, aczkolwiek staram się. Mógłbym oczywiście starać się jeszcze bardziej, ale życie to nie tylko bieganie za kobietami, a nawet jakby miało tak być, to nie wpływałoby to dobrze na jakość tego hobby.

Chodzi o daygame. Kto z Was robi daygame?? Widzę las rąk 😉

Od maja 2012 roku tylko raz udało mi się domknąć z seksem kobietę poznaną podczas dnia. I to jeszcze nie było podejście na typowym „sargu”, lecz pomógł mi mój najlepszy wing, czyli mój pies. Pewnego słonecznego dnia musiałem pojechać z nim do psiego lekarza i tak się zaczęła jedna z moich miłych przygód
z pewną zmysłową i inteligentną panią.

Ale wróćmy do sedna. Od tego czasu na Dayu zrobiłem pewnie z jakieś 200-400 podejść i nic.. „Kurwa” sobie myślę.. Gdybym tylko na dayu opierał swój podryw to już dawno bym sobie dał spokój i zasilił grono ascetów-koniobijców.

Żeby było śmieszniej, przez wspomniany okres, jeśli chodzi o nightgame, poderwałem ponad dwadzieścia kobiet. Czy jestem dwadzieścia razy lepszy w nocy niż podczas dnia?? (Biorąc oczywiście pod uwagę okoliczności poznania kobiety). Nie sądzę. To ciągle ten sam Blizzard, który na dayu może wydawać się bardziej zuchwały na tle innych, standardowych, męskich zachowań podczas dnia.

Ok, spoko. Na night jest większy luz, mam lepszy flow, jest alkohol, pewnie po 2,3 piwach generalnie kobiety są trochę bardziej urodziwe, ale mimo wszystko..

Myślę, że składa się na to wiele czynników. Staram się ulepszać swoje podejście na dayu, czyli głównie podchodząc na ulicy i w galeriach. Nie robię ciągle tego samego, dodaję nowe elementy podejścia, ale ciągle czegoś brakuje.

Fakt faktem, że generalnie nie wyglądam jak chłopiec do bicia: 178cm, 85 kg wagi, bez nadwagi, ogolony, szrama na głowie, ale ubieram się schludnie i staram się przyjaźnie zagadywać.

Niektóre kobiety reagują sympatycznie, niektóre nieufnie, ale wciąż myślę, że pomimo, że polskim kobietom wydaje się, że są takie nowoczesne i wyzwolone
a la „Seks w wielkim mieście”, to ciągle pokutuje w ich myśleniu takie nieufne nastawienie:

Podszedł do mnie facet.. To dziwne i podejrzane! Zazwyczaj faceci tak nie robią przecież! Ten wygląda jak przestępca. Łysy i w skórze i jakiś taki zbyt wygadany. Może się naćpał?? A może to jakiś zbok?? A może chce mnie zerżnąć, zabić, wyciąć nerkę, a później wrzucić do szafy??”.

A później przy winie z Lejdis: „Ale faceci to są pizdy! Boją się i nie potrafią podejść, a jeśli podchodzą to najebani na imprezach! Dziś prawdziwych facetów to już nie ma! Cipki rządzą!”. A la wynurzenia Malviny Pe.

Tak, trochę marudzę, ale przypuszczam, że kobiety w państwach zachodnioeuropejskich i Stanach Zjednoczonych są mniej nieufne i bardziej otwarte na spontaniczne znajomości. Choć powinienem się cieszyć, że nie urodziłem się w Arabii Saudyjskiej 😉

W tym roku zrobiłem podczas dnia 85 podejść, zebrałem 8 numerów, 4 kontakty na Facebook, spotkałem się z tego z dwoma kobietami, z czego z jedną poszliśmy na całość. Taka statystyka jeśli ktoś uważa, że wystarczy się przełamać i podejść 🙂

PS. Jakby ktoś pytał: Tak, prowadziłem i być może jeszcze będę prowadzić szkolenia (głównie nightgame, daygame na zasadzie przełamywania barier socjalnych, bo nie uznaję się za speca od daya, jak widać na powyższym obrazku, jakby co dane w zakładce kontakt), a jeśli uważasz, że jestem cienki, to masz prawo do swojej opinii. Generalnie stwierdziłem, że nie interesuje mnie ściemnianie i robienie marketingowego wrażenia, że jestem lepszy niż jestem w rzeczywistości, bo gadam/piszę do rzeczy, jak to jest w przypadku kilku trenerów uwodzenia w Polsce. Właśnie dlatego społeczność uwodzenia w Polsce przechodzi taki kryzys. Za dużo pustego marketingu i klepania podrywowych sloganów, a za mało szczerości, prawdy i ciężkiej pracy nad sobą.

PS2. Nie, nie jestem pijany, jeszcze jestem trzeźwy, ale zaraz otworzę pierwszy browar 🙂

PS3. W tym tygodniu podszedłem do ślicznej sprzedawczyni w galerii. Pogadałem trochę, ale pojawiły się dwa cockblocki w postaci jej koleżanek po fachu, więc po krótszej rozmowie stwierdziłem, że następnym razem spróbuje się ustawić z tą brunetką. Wygląda jak moja przyszła żona. Gra trwa. 🙂

Dziękuję za przeczytanie tych wypocin. Dla mnie to swoista spowiedź podrywacza i opowiedzenie, że w czymś jestem dużo gorszy niż bym chciał, pomimo starań.

Pozdrawiam
Blizzard

DOBRA, EDIT:

Właściwie powinien być pod koniec stycznia (edit jest z połowy marca’16), ale jest dopiero teraz. Mam kilka celów w życiu, które się staram zrealizować, a czasu jak na lekarstwo.

W końcu, po niecałych czterech latach, udało się dojść do FC z dziewczyną z sarge na dayu. To była moja pięta Achillesowa. Męczyło mnie to i stanowiło blok emocjonalny. Okazało się, że warto wypruwać sobie flaki i realizować swoje cele. Może ten nie był jakiś super-hiper niemożliwy i trudny, ale ja miałem z tym trudność i mam na tyle jaj by się do tego przyznać. Pierdolić public relations. 🙂

Czemu o tym piszę? Żeby pokazać, że warto mówić o tym, do czego się dąży, warto mówić o swoich słabościach i działać by osiągnąć to, czego się chce. Taka moja strategia: po napisaniu postu w grudniu, już  w styczniu zrealizowałem mój cel. Według części z Was moje wyznanie może dyskwalifikować mnie jako potencjalnego trenera podrywu, ale nie ukrywam, że NG jest mi bliższy i czuje się z nim lepiej, a DG lubię i szanuję, ale jeszcze się muszę dużo nauczyć.

Cheers!

 

Najtrudniejsza rzecz w podrywie

Cześć!

Jaka jest najtrudniejsza rzecz w podrywie??

-Pokonanie wymówek???
-Podejście podczas dnia do najgorętszej laski w mieście z uśmiechem na ustach???
-Nauczenie się teorii???
-Wykucie na blachę kilkudziesięciu patternów??
-Znalezienie czasu na trzy dziewczyny w tygodniu???
-Bezstresowy seks bez gumy (to raczej głupota)???

Nie.

Najtrudniejsze jest podniesienie się po serii porażek i ruszenie dalej do boju
z wiarą w zwycięstwo. 

Właśnie dlatego bardzo dużo ludzi, którzy się interesują podrywem, po kilku wypadach rezygnuje albo stwarza sobie w głowie oceny pod tytułem „to nie działa”. Wszystko po to, by chronić swoje ego i przestać działać ratując swój komfort w głowie.

Najbardziej widoczne jest to na daygame. Na NG dochodzi alkohol, impreza i luzująca atmosfera, która powoduje uśmiech na ustach. To wszystko ułatwia grę
i stwarza lepsze środowisko do podrywu.

Na dayu podchodzisz do kobiety, która, całkiem prawdopodobne, że:
-Ma męża/chłopaka i jest szczęśliwa.
-Śpieszy się gdzieś i nie ma czasu by z Tobą gadać.
-Uzna Cię za podejrzanego typa, który może chcieć ją okraść lub wykorzystać
w pobliskich krzakach.

-Uzna Cię za fajnego faceta, z którym warto pogadać i poznać, ale „chwila… faceci tak nie podchodzą… coś tu śmierdzi.. nie odpiszę mu, choć dałam swój numer, tym bardziej, że moja kumpela opowiadała mi, że to może być jakiś zboczeniec, który chce mnie wykorzystać blablabla„.

Działasz. Rozwijasz się. Podchodzisz. Czytasz ebooki. Fora. Podchodzisz.
5 podejść nic, 10 nic. W końcu zdobywasz numer. Wracasz w skowronkach do chaty. Obiecujesz sobie, że masz dystans do tego małego sukcesu i dalej działasz..

Jednak dajesz sobie dzień przerwy (w końcu zasłużyłeś), albo dwa.

W końcu korzystasz z numeru, który wychodziłeś i… kupa. Dołuje Cię to, ale przyjmujesz to na klatę, obiecujesz sobie działać dalej i wprowadzać poprawki do swojego podejścia. Nawet minimalne. Plus następne próby to większa szansa, że się uda poderwać kobietę Twoich marzeń..

Wprowadzasz korekty do swoich notatek i działasz dalej.

Sytuacja się powtarza raz, drugi, piąty, dziesiąty ale walczysz dalej, bo co Ci pozostało??

Im szybciej się podniesiesz, tym mnie czasu stracisz na leżenie.

Pesymista widzi trudność w każdej możliwości.
Optymista widzi możliwość w każdej trudności.
                                               Winston Churchill

Sukces jest drogą od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu.
                                               Winston Churchill

Wiem, że to niełatwe, ale przy jasno określonym celu z kobietami, samozaparciem i odrobiną entuzjazmu można kolejny raz wstać i walczyć o swoje marzenia
i pragnienia.

Dobra, uprośćmy i podejdźmy do sprawy bardziej technicznie.

Jeśli wygląd, body language są ok, jeśli wiesz co chcesz zrobić, jak zagadać i co powiedzieć (bo masz to przygotowane, tak???) to trzeba się zastanowić nad ograniczającymi przekonaniami (czy jakieś masz???).

Następnie na kartce trzeba napisać, na czym polegają te ograniczające przekonania oraz podać argumenty za tym, że te ograniczające przekonania są tylko iluzją w Twojej głowie, bo w rzeczywistości, przy Twoim dobrym nastawieniu, powinno się wydarzyć X Y Z (dobre rzeczy z kobietami :))
jeśli będziesz kontynuował działanie, a chwilowy brak efektów wynika właśnie z tych ograniczających
przekonań. Jeśli już masz sukcesy z kobietami w takich okolicznościach to warto przypomnieć sobie trzy największe sukcesy i to, co wtedy czułeś. Przypominaj sobie o tym za każdym razem na początku podrywu, gdy masz jakieś wątpliwości natury „czy może się udać??”.

Następnie powróć do działania. Bo co Ci pozostało?? 🙂

Nawet jeśli się nie uda, a SIĘ UDA, będziesz zadowolony, że walczyłeś, a nie poddałeś się po kilku niepowodzeniach.

Podałem przykład DG, ale odnosi się także  do podrywu w ogóle. Daygame jest jednak trudniejszy i nasze niedoskonałości są dużo bardziej widoczne.

Peace

Blizzard

VIII zasada skutecznego podrywu

BADŹ SZCZERY W SWOICH INTENCJACH WZGLĘDEM NIEJ

Cześć!

Wielu ludziom słowo „podryw” kojarzy się ze ściemą na zasadzie:
muszę nawinąć makaron lasce na uszy, sprzedać jej parę ściem co do tego kim jestem i co od niej chcę, to wtedy uda mi się ją zaciągnąć do łóżka„.

Dla mnie podryw to celowe dążenie do relacji o seksualnym charakterze przy wykorzystaniu posiadanych umiejętności, wiedzy i doświadczenia.

Biorąc pod uwagę, że kobiety są bardzo uzdolnione intuicyjnie, mają bardzo precyzyjne „radary na gówno”, to jeśli nie umiesz kłamać jak z nut i nie odbija się to negatywnie na Twojej psychice, nie idź tą drogą 🙂 Spalisz znajomość i nie osiągniesz celu, chyba, że kobieta jest tak napalona, że ma gdzieś, że kłamiesz a chce tylko i wyłącznie się z Tobą przespać.

Nawet jeśli przekażesz szczerze, że nie tworzysz stałych związków i kobieta powie, że raczej nie szuka czegoś takiego, to i tak wszystko nie jest pozamiatane w kwestii seksu z nią.

Potwierdza to jedna (właściwie dwie) z moich ostatnich historii z kobietami.

Poznałem X podczas dnia u lekarza i od razu wyczułem między nami seksualne napięcie. Pomimo, że patrzyła na mnie jak student po kilku browcach na świeżego kebaba, to umawianie się z Nią było prawdziwą katorgą. Na siedem umówionych spotkań cztery doszły do skutku. Ale dobra, nie można się zbyt łatwo poddawać 🙂

Na drugim spaliłem, bo za wcześnie próbowałem ją zaprosić do domu pod byle pretekstem. Na trzecim spotkaniu usłyszałem, że jestem „typem skaczącym z kwiatka na kwiatek” i generalnie wtopiłem lekko, bo nie wiedziałem którą opcję zastosować. Czy przeramować to na zasadzie „może chciałbym znaleźć kwiatek, który będzie w stanie mnie zatrzymać na dłużej”, czy powiedzieć „tak, to prawda i blablabla”. W dodatku  kilkutygodniowy celibat wywołał u mnie rozważanie w stylu „chyba mam już dosyć podrywu, chyba czas na miłość, stały związek itd. itp.” Naprawdę tak czułem i nadal czuje (choć w tej chwili trochę mniej), więc o tym powiedziałem szczerze, przez co jeszcze bardziej przykleiłem sobie łatkę międzykwiatkowego skoczka. Buzi, spacer pod rękę, przedstawienie w parku wieczorem. Wszystko super, fajnie, może coś z tego będzie- pomyślałem.

Ale później próbowałem się umówić i nie dostawałem odpowiedzi. W którymś momencie włączyłem opcje despero i wysłałem smsa: „Nie lubisz już mnie??”. Poskutkowało, umówiliśmy się, ale ona później odwołała spotkanie, gdyż „może sobie odpuśćmy, bo chyba mnie nie interesuje to co proponujesz”. Trochę zgłupiałem, bo nie wiedziałem, czy się wystraszyła, że jednak mogę chcieć czegoś więcej, czy jednak potwierdziła się wersja, że jestem skoczkiem.

W międzyczasie podczas nocnego sargu poznałem Z. Tutaj sprawy potoczyły się bardzo szybko i już na trzecim spotkaniu poszliśmy na całość. Na początku powiedziałem, że rzadko tworzę stałe związki, ale nie wykluczam tego w przyszłości, ale bym musiał coś więcej poczuć itd. Jednak nie tym razem na chwilę tamtejszą. Żeby wyjaśnić naszą relację na kolejnym spotkaniu powiedziałem, że chcę się z Nią spotykać, ale nie jesteśmy w tradycyjnym stałym związku, toteż może się bez problemów spotykać także z innymi facetami i że się usunę z Jej życia, jeśli z jakimś innym facetem będzie chciała stworzyć związek. Zastanawiałem się czy wybuchnie, choć była bardzo spokojną dziewczyną, ale przyjęła to bez wyrzutów na zasadzie „przynajmniej jesteś szczery”.

Parę dni później napisałem Y, którą prawie skreśliłem z listy moich opcji, „Miłego dnia”. Ona odpisała i z krótkiej wymiany esemesowej okazało się, że była zdziwiona tym, że się nie poddałem i nadal coś z nią kombinuję. Udało się umówić.

Na spotkaniu było dosyć długo spokojnie, rozmowa i nic więcej. W którymś momencie, po zlądowaniu w czwartym miejscu tego wieczoru, spytałem o to, dlaczego w którymś momencie skreśliła naszą relację.

Czy nie chciała czegoś więcej?? Czy uznała mnie za ściemniacza, któremu zależy tylko na jednym??

Powiedziała, że uznała mnie za kogoś „skaczącego z kwiatka na kwiatek” i nie chciałaby sytuacji, że idziemy do łóżka a w międzyczasie ja się spotykam z inną panną.

Formalnie, będąc szczerym i przy założeniu, że kobiety są „logiczne i konsekwentne” powinienem pożegnać się z pespektywą seksu z Nią. Ale tak nie jest, moi Drodzy. Nigdy nie ściemniam, by doprowadzić do seksu, więc powiedziałem szczerze:

„Wiesz, spotykam się także z inną dziewczyną i spaliśmy już ze sobą, ale nie jesteśmy w związku. Masz trochę rację, trochę skacze z kwiatka na kwiatek. Trochę mi się to nudzi już, co nie znaczy, że zaraz wskoczę w związek. Wygodniej byłoby nadal mieć taką luźną postawę, ale wszystko się zmienia. Mówię Ci to, bo jestem szczery i byś wiedziała na czym stoisz. Wiem, że moja szczerość nie wystarczy, by kobieta, która sobie robi jakieś nadzieje, tego nie przeżyła choć trochę boleśnie, ale takie jest życie. Nie jest mi to tak wcale obojętne. Co prawda jestem szczery, ale jakoś to także we mnie uderza”.

Popłynąłem szczerością i opisałem swoje emocje związane ze swoim nastawieniem do moich relacji z kobietami, z którymi się spotykam.

Spojrzałem na Nią, czując, że jestem szczerym facetem, a ona znów miała wyraz twarzy studenta widzącego kebaba, ale tym razem po kilku piwach i marihuanie. Zbliżyłem się do Niej i zaczęliśmy się namiętnie całować przez dziesięć minut. Takiej pasji wcześniej nie miała w sobie. To było magiczne 🙂

Później zapytałem, czy chce iść do jej ulubionego klubu, ale zareagowała ambiwalentnie na tę propozycję, bo było widać już, że wolałaby spędzić ze mną następne chwile sam na sam w jakimś zaciszu. Poszliśmy więcej do mnie,
a reszty możecie się domyślić.

Zastanów się, czy wolisz seks ze ściemą i wyrzutami sumienia czy seks z kobietą, na zasadzie szczerości, wiedząc, że ona rżnie się z Tobą przede wszystkim bo chce to robić, a nie dlatego, że obiecałeś jej złote góry.

Ja wybieram opcję drugą.
Mam czystsze sumienie. 
I dużo więcej seksu.

Pozdrawiam
Blizzard

Improve your game!

Cześć!

Kiedyś ktoś powiedział, że masz taką dziewczynę jak wygląda Twoje życie.

Czyli jeśli nie masz dziewczyny (nie musi chodzić o tradycyjny związek, ale choćby, dziewczynę, z którą spotykasz się na seks i ona widzi „coś” w Tobie, skoro to robicie) to znaczy, że jesteś gejem, nieśmiałym kolesiem, nie masz czasu na kobiety lub masz dość kobiet.

Na dobrą sprawę te dwa ostatnie wytłumaczenia z grubsza można włożyć między bajki 🙂

Idąc tym tropem, jeśli śpisz z dziewczynami, które są na tyle atrakcyjne, by się z nimi przespać, ale coś Ci w nich brakuje, by zrezygnować z błogosławionego stanu wolnego, to albo jesteś kurewsko wybredny, albo musisz polepszyć swoje życie w innych dziedzinach, żeby poznawać jeszcze gorętsze kobiety, o jakich marzysz.

Może nie wystarczy mieć tylko „jako-takiej” pracy, by mieszkać samemu i mieć coś trochę więcej niż od pierwszego do pierwszego.

Może jak w którymś momencie życia zawodowego spoczywasz na laurach, nie rozwijasz się, jak robot wykonujesz czynności, które dawały Ci więcej satysfakcji, jak się uczyłeś tego, ale jak to umiesz i już się nie rozwijasz to tylko jest to nudną rutyną.

Może nawet jak jest w miarę dobrze w takich tematach jak praca, pieniądze, zdrowie, to może czas podjąć następne wyzwania, a nie tylko tkwić w miejscu, bo przecież można stracić to, co się ma zgodnie z zasadą „lepsze jest wrogiem dobrego”.

Może nie wystarczy ciągle chodzić tymi samymi utartymi, w pewnych okolicznościach skutecznymi, ścieżkami, tylko poszukać nowych??

Może nie masz sensownego planu na życie, co sprawia, że wolisz nie myśleć, jak będzie wyglądać Twoje życie za 5, 10, 15 lat. Jak miałem 26 lat miałem to w dupie, moja perspektywa myślenia nie wybiegała poza najbliższy miesiąc. Ale im bliżej trzech dyszek tym coraz większe znaki zapytanieapojawiały się nad moją głową.

Przecież nie mogę się realizować przez to ile kobiet poderwę, bo to z każdym kolejnym FC staje się coraz bardziej nudne.

Trzeba swoje życie ulepszać często w innych dziedzinach, by zrobić istotne postępy w swojej grze. Nie sprowadzisz wszystkiego do klepania patternów, olbrzymiej wiedzy o każdym aspekcie podrywu i miliarda podejść.

Ktoś może pomyśleć „a co to, kurwa, ma wspólnego z podrywem??”

No ma, i to dużo. Jak mieszkałem z rodzicami, to myślałem, że jak będę miał własne mieszkanie to polepszę swoją grę, bo będę miał świetną logistykę na seks. I to okazało się świętą prawdą. Do pewnego czasu.

Jest taki moment, kiedy się orientujesz, że największy progres w podrywie zrobisz, gdy ogarniesz pozostałe dziedziny swojego życia.

1) Czyli będziesz mieć pracę, która da Ci pieniądze nie tylko na życie od pierwszego do pierwszego i wakacje od biedy raz w roku, ale takie, dzięki którym będziesz mógł zainwestować w swój rozwój, ciuchy, zainteresowania czy bardziej szałowe spędzanie wolnego czasu.

2) Odpowiesz sobie na pytanie jak będzie wyglądało Twoje życie za 5,10,15, 20 lat, ile będziesz zarabiać, co będziesz robić i czy będziesz z tego dumny. Opracujesz plan jak do tego dojść i będziesz wytrwale do tego dążyć.

3) Co będzie, jak poznasz „Panią Właściwą”. Czy inne pasje będą w stanie pokryć lukę po wypadach na Daya i wypadach na miasto w nocy na podryw?? Jeśli nie masz takich pasji, to na lajcie polecam się rozejrzeć. Ja mam na przykład sport, podróże, filmy i muzykę z lat 80. 🙂

4) Czy jesteś szczęśliwy?? Jeśli nie jesteś to dlaczego nie jesteś?? Myślisz, że jak zrobisz miliard rzeczy z „to do list” to będziesz szczęśliwy?? Sam wpadam w pułapkę takiego myślenia, ale to bzdura. Musisz być teraz szczęśliwy, bo żyjesz tak jak chcesz i się cieszysz z tego co jest i co masz, a jak chcesz więcej to napierdalasz z pasją i starasz się to zdobyć, a w międzyczasie jesteś tak szczęśliwy, jak tylko Ci się uda 🙂

5) Czy nie jesteś od czegoś uzależniony w tym sensie, że to coś zabiera Ci czas, energię i ochotę do realizacji swoich celów czy nawet szczerego zastanowienia się „czego Ty kurwa naprawdę chcesz”. Może za dużo siedzisz na face (ja mam to uzależnienie, przyznaje bez bicia ;)). Może za dużo chlejesz. Może za dużo siedzisz na redtube. Może dajesz w żyłę lub w płuco za bardzo (mam nadzieję, że nie :)). To wszystko jest przyjemnością chwilową, która jest łatwa i dostępna, ale sprawia, że nie robimy tego, co naprawdę nas uszczęśliwia, czy nie realizujemy swoich marzeń.

6) Czy spędzasz swój wolny czas tak jak naprawdę tego pragniesz?? Kiedy ostatnio byłeś na jakimś koncercie?? Festiwalu?? Meczu?? Kiedy brałeś udział w zawodach sportowych?? W jakimś rajdzie lub skoku na bungi?? Chciałeś gdzieś pojechać i nie pojechałeś?? Kiedy ostatni raz poszedłeś do zupełnie nowego klubu by zobaczyć jak tam jest?? Kiedy ostatnio zrobiłeś coś po raz pierwszy w życiu?? Kiedy spróbowałeś zjeść coś nowego w egzotycznej restauracji by zobaczyć, czy to jest dobre??

To zasadnicze pytania pomocnicze.

Ale wracając do początku postu. Jeśli umiesz podrywać, ale chcesz podrywać jeszcze bardziej atrakcyjne kobiety, to zrób rzeczy, które polepszą wszystkie inne dziedziny Twojego życia. Będziesz szczęśliwszy, nabierzesz werwy, energii, odżyjesz, dzięki czemu będziesz miał lepszą energię i stan przy następnym podejściu do kobiety, która może być tą, której szukasz do seksu, romansu, związku, miłości itd.

Dobra, koniec tych wypocin 🙂 Może jakiemuś podrywaczowi pomogą moje głośne rozmyślenia 🙂

Pozdrawiam
Blizzard

Podejście części kobiet do ONS

Cześć 🙂

Ten post to czysty przerywnik. Pokazuje tylko jak w praktyce u części kobiet (nie wiem u jakiej części, nie jestem z sondażowni, zresztą one i tak nie są miarodajne- patrz kłamcy z CBOS-u), widać nastawienie do jednonocnych przygód.

Niektórzy faceci, którzy nie mają takich doświadczeń z kobietami, myślą, że jest to niebywała trauma dla kobiet, bo przecież one szukają tylko miłości i związku, a jeśli jednonocna przygoda, to później mają wyrzuty sumienia przez następne dwa lata. Bezedurra.

Poznałem jakiś rok temu w klubie dziewczynę. Potańczyłem, wyizolowałem na sofę, gadka szmatka, parę minut i wziąłem numer.

Później popisaliśmy trochę, ale wymiana smsów urwała się nie z mojej winy. Później znów zamieniliśmy kilka smsów i spotkaliśmy się. Na tym samym spotkaniu wylądowaliśmy w łóżku. Ja, by nie czuła się źle z tą sytuacją, zaproponowałem kino parę dni później, nie odpowiedziała. Spoko. Widać, kobieta rozumiejącą sens seksualnej przygody.

Po kilku miesiącach siedząc w klubie zobaczyłem seksowną brunetkę. Przyjrzałem się jej i zacząłem się zastanawiać, czy jest to dziewczyna, z którą spędziłem wspomnianą upojną noc. Napisałem więc smsa: „Czy jesteś w X”.

Na drugi dzień puściła sygnał. Ja zero reakcji.

Po paru dniach ona pisze:
-„Kto Ty?”
– „A Ty?? ;)” (z przekąsem).
-„Pytałeś mnie czy jestem w X ostatnio”.
-„A byłaś? Sprawdzam czy mam dobrą pamięć do twarzy. Na następny dzień po tej imprezie puściłaś mi sygnał”.
-„Ostatnio byłam z x i x […]”.
-„Czyli rozumiem, że w X to byłaś Ty i się nie pomyliłem. A żeby zaspokoić Twoją ciekawość, z tej strony Radek, spotkaliśmy się raz ;)”
-„Kiedy”
-„W poprzednim roku”
-„Nie pamiętam he”.
-„Właśnie widzę, że masz sklerozę, chyba, że nie jesteś M., którą poznałem w Y”.
-„No jestem M., tylko nie przypominam sobie zbytnio”.
-„I co ja za to mogę? Masz krótką pamięć prostu. Spędziliśmy jeden wieczór tylko”.
-„No może dlatego”.
-„Ale byłaś u mnie w domu ;)”
-„Z kim byłam??”
-„Tylko Ty i ja. No i mój pies :)”
-„A to już kojarzę, mogłeś tak prędzej”
-„Może wyparłaś mnie z pamięci. Mnie mało rzeczy jest w stanie zdziwić ;)”
-„Nie no co ty, nie :):)”

Miała kłopoty by pamiętać kogoś z kim spędziła noc. Trzasnęła drzwiami nad ranem i nawet nie odpowiedziała na propozycję kina, na którą przystała, gdy atmosfera gęstniała na tyle, że skończyło się seksem. Czy ktoś kogoś olał?? Nie, to była tylko zasłona dymna po to, by nikt nie czuł się jak świnia/jak dziwka.

Zero wyrzutów. Zero pretensji. Wiemy na czym stoimy bez mówienia niczego wprost.
I puszczamy hamulce tworząc widokówkę w swoich umysłach 🙂

Pozdrawiam

Wóz albo przewóz

Cześć 🙂

Czy masz czasami tak, że w jakiejś standardowej sytuacji podczas dnia zaczynasz rozmawiać z jakąś uroczą kobietą, rozmowa nie wybiega poza temat wynikający z sytuacji, ale zaczynasz żartować lekko na ten sam, najczęściej neutralny seksualnie temat, dziewczyna się śmieje, a Tobie trudno jest wyjść z ram zwykłej rozmowy i podjąć próbę bliższego poznania? Chodzi o natychmiastową randkę lub wzięcie numeru oczywiście.

Takie sytuacje jak:

-Dziewczyna albo Ty pytacie od drogę i rzeczywiście osoba pytająca nie wie jak gdzieś trafić albo znaleźć sklep, bankomat, szkołę, albo inne miejsce.

-Idziesz do weterynarza ze swoim chorym kotkiem, a pani weterynarz okazuje się zgrabną i sympatyczną kobietą, która śmieje się z Twoich głupich dowcipów.

– Szukasz szkoły językowej by podnieść swoje kwalifikacje i trafiasz na kobietę, która ewidentnie szuka tego samego co Ty.

– Rozmawiasz z dziewczyną, która zbiera podpisy w ramach jakiejś kampanii, rozdaje ulotki albo przeprowadza sondę.

-Inna sytuacja, która kompletnie nie wskazuje, że Ty wyszedłeś na podryw tylko rozmawiacie na temat sytuacji,
w której oboje się znaleźliście jakby „z przypadku” razem.

Gadka, szmatka, lekkie żarty itd. Ale po chwili czujesz, że jak czegoś nie zrobisz, nie zmienisz tematu, nie przyciśniesz „mocniej” to ona powie, „dobra, miło się rozmawiało, muszę lecieć/ Do widzenia itp.”.

Problem polega na tym, że masz pustkę w głowie i nic Ci nie przychodzi na myśl.

Jeśli tak jest i nie zaczynasz seksualizować rozmowy, nie zaczynasz rzucać patternami pasującymi do danej sytuacji, czy robić żadnych innych zimnych odczytów, bo Twój paraliż mózgowy nie pozwala Ci na to wtedy należy podjąć najprostsze środki na zasadzie „wóz albo przewóz”.

Przełamać pewną barierę sympatycznej rozmowy dwojga ludzi, którzy mają się już nigdy nie zobaczyć i powiedzieć:

„WYGLĄDASZ NA SYMPATYCZNĄ KOBIETĘ, ZAPRASZAM NA KAWĘ TUTAJ ZA ROGIEM/NIEDALEKO (podajesz najbliższą kawiarnię lub inne miejsce, gdzie można spokojnie usiąść i pogadać), MAM PÓŁ GODZINY”

LUB

„WYGLĄDASZ NA UROCZĄ KOBIETĘ, ZAPRASZAM NA SPACER W PONIEDZIAŁEK O 1745”.

(Oczywiście używasz komplementów i terminów, które Tobie pasują 🙂 )

I wszystko. Zgodzi się albo nie, ale będziesz miał spokojne sumienie, że podjąłeś próbę rozpoczęcie znajomości z kobietą, która Ci się podoba. Tym bardziej, jeśli z neutralnej rozmowy wynika, że ona patrzy na Ciebie z zainteresowaniem.

Oczywiście, że nawet dla średniozaawansowanego jeśli chodzi o kobiety faceta taka rada może się wydawać banalna, lecz pomyśl ile razy w takich sytuacjach szukałeś wymówek i nie podjąłeś najprostszej próby rozwinięcia znajomości znajdując sobie wymówki typu „nie dzisiaj, kiedy indziej”, „nie dzisiaj, bo dziś robię x/nie mam nastroju/nie czuję się wystarczająco pewny” czy jakąkolwiek inną, często tak naprawdę absurdalną lub przesadzoną, wymówkę.

Nigdy nie będziesz w pełni gotowy, by podjąć krok dalej, a z każdym dniem będziesz tylko starszy, a niepodjęte kroki wytworzą u Ciebie zwyczaj bierności w takich sytuacjach.

Tak więc przełknij ślinę i „wóz albo przewóz” 🙂

Pozdrawiam
Blizzard